Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 962 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Część pierwsza.

wtorek, 22 marca 2011 21:15

Prologos.

 Zastanawiam się czasem jak minie dzień, który właśnie się otworzył wraz z moimi oczyma, nie snuje planów nie zagłębiam się w przypuszczenia, nie wróżę i nie wieszczę - zwyczajnie z braku ochoty by wstać myślę nad tym co wydarzy się na pewno a co wydarzyć się może. Ten poranek nie różnił się niczym szczególnym, moje życie jak małe zwierzątko wyrobiło sobie nawyki, to nie tak, że ja mam nawyki choć to oczywiste, tu chodzi o moje życie, ono instynktownie budzi mnie i złości chociażby tym, że słońce jeszcze nie wstało, że jest mi zimno, że nie pamiętam snu. Wstałem rozzłoszczony, zaczął się dzień z serii którą nazywam "dni - muszę", to dość ciekawy serial w którym "muszę" zrobić wiele rzeczy. Muszę stosownie wyglądać, muszę się ogolić, muszę wypić kawę, zapalić papierosa, muszę się uczyć, muszę być miły na siłę, muszę poprawić oceny, muszę się uśmiechać, muszę, muszę, muszę... ten wyraz mnie śmieszy, tak jak każdy kolejny odcinek "dni - muszę", tak bardzo zagłębiłem się w tym śmiechu, że nie pamiętam już czy istnieją dni " nie - muszę ", może nigdy ich nie było?

 

Idąc ulicą zawsze rozkładam jakąś myśł na czynniki pierwsze, zauważyłem, że więcej myślę, lepiej się uczę, zapamiętuje i dostrzegam gdy jestem w ruchu, to raczej irytujące. Samochody, niektóre rozpoznaje, to ta monotonność życia doprowadza ludzi do szaleństwa, droga którą chodzę do szkoły musi być codziennie inna, nigdy też nie wracam tą samą trasą tak dla urozmaicenia, czy te drobnostki czynią ze mnie osobę skomplikowaną, dziwną? Mijam znajomych mi ludzi, blondyna którego imienia nie pamiętam spotykam we wtorki i czwartki gdy idę przez ulicę, witam się z nim, panią Ewę z mojej kamienicy widuję gdy idę przez miejski rynek, to wszystko takie przewidywalne, że ciesze się gdy przejde całą drogę do szkoły bez mówienia komuś "cześć" lub "witam". Świat jest piękny, natura uformowała go w ten sposób, że trudno mi pojąć jak można być smutnym żyjąc w tak pięknym miejscu, ale niektórzy ludzie, miejsca i konteksty sprawiają, że widzę tą rzeczywistość zbyt kolorowo - w czternastu odcieniach szarości.

 

         Nie jestem najlepszym psychoanalitykiem dla samego siebie, ale nie trzeba mieć dyplomu by wiedzieć, że od momentu w którym przekraczam mury szkoły zmieniam się całkowicie, może to ta społeczność na mnie tak działa? To wieczne uczucie przymusu, wymagań jakie mi stawiają powoduje, że się buntuje w sposób który tylko JA mogę uznać za bunt, nikt inny tego nie dostrzega. Przełamuje swoje bariery i zaczynam się zachowywać w sposób którego się brzydzę, wszystko działa tak jak na wojnie, klasy i korytarz są frontem na którym muszę być aktywny, frontem który znam ale na którym nie znam siebie, moimi okopami są ludzie których znam dobrze a oni znają mnie, to przy nich na krótkie chwile staje się właściwym sobą, jestem bezpieczny ale wiem, że nie przeżyję zbyt długo w okopach i muszę wyjść na otwarte pole. Patetyzm tego porównania mnie odstrasza, powoduje jeszcze głębszą introspekcję w moje zachowanie. Wracając do sedna, ten dzień był podobny do innych, poniedziałkowy dzwonek na pierwszą lekcję zmył wszelkie nadzieje na to, że jakaś eksplozja obok budynku liceum spowoduje zamknięcie tej nory, wchodząc do klasy wyłączyłem wyobraźnie, wyzbyłem się wszelkich instynktów które mówiły mi bym za wszelką cene się stąd wydostał. Usiadłem w pierwszej ławce bo paradoksalnie lubie siedzieć blisko nauczyciela, obserwować jak mówi, jak pracuje i czy wierzy w to co mówi, zawsze mam nadzieję na to, że poruszy mu się powieka, uśmiechnie się ironicznie gdy mówi o tylu bezużytecznych sprawach, tylu regułkach i statystykach ale on w to wszystko wierzy, widzi w tym sens. Cóż za Babilon! To mnie oburza i sprawia, że...

 

- Naklicki?!

 

... tracę wiarę w dorosłych poważnych ludzi...

 

- Naklicki obecny?

 

... powinni zastanowić się nad tym czego nas uczą, bo póki co nie potrafię nawet jednoznacznie stwierdzić...

- Lucjusz!

 

- Tak, tak jestem Panie Profesorze.

 

- Obudź się w końcu. Wiśniewski, Strauss, Mali...

 

... znów wybił mnie z rytmu, myśli mają własny rytm i to przecież oczywiste, że można go zakłócić, chyba o tym nie słyszał. Lucjusz, tak to ja, tak poważnie a zarazem śmiesznie, Lucjusz Naklicki, ciekawa nazwa dla człowieka, lecz jak naprawdę się nazywam? Gdy już mnie nie będzie, gdy zostanie tylko moje ciało to jaki napis będzie widniał na nagrobku? Lucjusz Naklicki - to oczywiste, takie imię będzie nosić moje ciało, ale jak nazywać się będzie reszta? Cokolwiek jest tą resztą, właśnie teraz ma milion pomysłów i chęci na coś zupełnie innego od tego co robi ciało. Ja chyba... powinienem widzieć rzeczy takimi jakie naprawde są a nie takimi jakie się wydają...

 

"Ciąg dalszy nastąpi." - Powiedział Irving na łożu śmierci, ja też tak mówię. C.D.N.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  7 281  

O mnie

GG:1287977
E-mail: kamesik92@tlen.pl lub kamesik92@o2.pl
Telefon: 502040331

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Czasomierz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 7281

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl