Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 962 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Tułacz

środa, 27 kwietnia 2011 3:07

Leżąc pod tym drzewem, postanowiłem coś napisać, wziąłem więc do ręki notatnik i ołówek.

Dokładnie się rozejrzałem i już wiedziałem co mnie boli, co dokucza. Ręka ruszała się sama, ołówek kreślił słowo za słowem, potem je zmazywał i zapisywał na nowo, pisałem:


Gdybym miał pochwalić Świat,                                  Gdybym Życie miał pochwalić,
pośród licznych jego wad,                                             dla odmiany się nie żalić, 
mógłbym przecież się pogubić.                                   chociaż raz rozsądnym być.
Bo nie muszę Świata lubić.                                          Bo bez Niego nie mam nic.

Daj mi swego Świata stery,
uracz ciepłem swoich łask.
Niech opuszczą Cię chimery,
widząc Twój wewnętrzny blask.


Możesz uznać mnie za błąd, błądze, idąc ciemnym lasem.
Lecz to z braku Twoich rąk, które były mi kompasem.

Rozbitek, na morzu co gniew toczy, krztuszę się solą.
Zniknę w otchłani, bo zgubiłem Twoje oczy, które były mi busolą.

Zagubiony, zaplątany, poszukuję mego domu.
Wspomnieniami zagłuszany, które zwieść mnie mogą.
Zapomniany, odrzucony, niepotrzebny już nikomu.
Myślę, że znów poszedłem niewłaściwą drogą.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Część druga - Utopia.

środa, 13 kwietnia 2011 22:08

Opuściłem mury szkoły po dwóch godzinach lekcyjnych, tylko tyle wytrzymałem tym razem, dusiłem się, dławiłem przymusem i nie miałem ochoty dłużej tam przebywać. Dwie godziny to nie jest tak źle, tłumaczę sobie, że to zawsze lepiej niż poddanie się i zaniechanie w ogóle pójścia do szkoły. Jednak nie, to jedno i to samo, tak czy siak - przegrałem.


Idąc okrężną drogą, błądząc po uliczkach tego miasteczka potrafię zwiedzić je prawie całe. Widzę ludzi którzy mają jakieś obowiązki, mocno zagłębieni w dyskusji, nawet nie zauważają matki, krzyczącej na swoje dziecko, chłopczyk miał może z siedem lat i płakał, nie wiem dlaczego ale wiem, że gdy go szarpała na moich oczach, gdy spojrzałem na jego twarz to zobaczyłem w nim siebie. Chłopak z przerażoną miną, wystraszony, żałujący i skazany na to co go dotyka. Nie mógł nic poradzić, nie wiedział jak tego dokonać, byłem tak bezradny jak on. Obleśne miasto! Mówią, że każde miasto ma swoistą duszę, ma swoje sumienie i swój rozum (!), jeśli im wierzyć to zastanawiam się jaki demon tkwi w tym miejscu? Jego granice wyznaczają mury celi, jego sumienie wytarło się razem z sumieniami jego mieszkańców, potępiona dusza już nie woła o pomoc lecz pławi się w swej obłudzie. Miasto zwariowało, spotkało je coś strasznego i teraz efekty tej traumy dotyczą wszystkich, a może to nie tylko to miasto jest takie? Może wszystkie inne też? Wsie, zatoki, góry, morze, kontynent, świat? Może cały świat zwariował i zachowuje się tak jak to bezradne dziecko, potrafimy tylko na niego krzyczeć i szarpać go, jak owa matka.


Mija godzina dwunasta a ja dalej na nogach, mam jeszcze trochę czasu, mam jeszcze trochę siły by myśleć o tym co mnie spotyka, o tym co mnie spotkało. Nic dobrego z tego nie wyjdzie, zawsze komplikuje, tak mówią ale sami nie wiedzą czy nie mam racji. Czasem jest tak, że widzisz tylko ścieżkę, drogę którą idziesz i nie musisz zwracać uwagi na resztę bo wszystko jest proste. Innym razem jest tak, że zastanawiasz się, gdzie prowadzą te ścieżki ukryte za krzakami, dokąd ta droga prowadzi i po jakich kamieniach stąpasz. Wszystko zależy od punktu widzenia...



... Dotarłem w te miejsce, w te wyjątkowe dla mnie miejsce.

Oaza ciszy i wewnętrznej równowagi, gdy tu stoję i patrzę na to drzewo to mam wrażenie, że cokolwiek mnie tu spotka bedzie miało swoje znaczenie, swoją ukrytą tajemnicę. Nawet promienie słońca przebijające się przez jego konary niosą ze sobą cichą tajemnice światła, tajemnice pochodzenia i drogi jaką przebyły. Czuję to. Westchnienie w moim sekretnym miejscu to jak zaczerpnięcie świeżego powietrza przez moją duszę, tak jakby się topiła i nagle wychyliwszy się z tafli wody mogła w końcu odetchnąć. Dusza jest taka... ...nieokreślona? Tajemnicza bardziej od wszystkich zagadek jakie skrywa nasze ciało, bardziej skomplikowana i indywidualna. Nadnaturalna dla mnie i wręcz przereklamowana, ale wierzę w nią. Nie wierzę w bóstwa i wróżki, nie wierzę w Świętego Mikołaja, Mojżesza, Buddę, Kaszpirowskiego i fantastyczne stworzenia typu jednorożec, sześciorożec, Czupakabrę, Złotego smoka albo uczciwego polityka, ale wierzę w coś co inni zwykli nazywać "Dusza". Przyzwyczaiłem się, że mój mózg widzi i analizuje wszystko w swój nietypowy sposób, umieściłem więc w nim swoją własną, egoistyczną wersję duszy. Taki stwór którego muszę karmić i wyprowadzać, daje o sobie znać i czuję jego potrzeby.

Kto wie, jaki kształt ma dusza?


Leżę pod drzewem i nasycam się powietrzem, cyrkulacja planet, chcę ją poczuć.
Leżę i nie czuje nic, czując wszystko. Otwieram oczy, zamykając je. Słyszę każdy dźwięk, pozostając głuchym. Smakuje bezsmakowe powietrze, ma cudowny unikalny smak. Mój słaby nos, czuje jak pachnie wszechświat. Chcę tu zostać...


... Swoją drogą chciałbym wiedzieć jak smakuje dusza...



C.d.n.

Albo się mylę, albo mam całkowitą rację
Za każdym razem...


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Współczulny.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011 14:15

"Po każdym spotkaniu z naturą w jej najbardziej olśniewającej postaci budziła się w nim myśl: ludzkość to pasożyt. Ludzkość tu nie pasuje."

 

 

Miałem sen - ten sen w którym wiszę.
Pamiętam.
Niewyraźnie, jak prześwietloną kliszę.
Podwieszony, za nogi pod sufit mej ambicji
Spokojnie zwisałem bez ruchu - jak trup.
Bez strachu, że spadnę, bez lęku, że zginę.
Zbyt krótką bowiem dano mi linę.
Zapomniano, że moja ambicja kończy się u stóp.


Wstałem spokojny, płynąłem jak cień,
Powolnym ruchem usiadłem przy biurku.


Zmęczony mózg błagał o sen,
Rozbudził go gryf w złamanym ołówku.


Sen, rzeczywistość, pokój, tlen.
Tlen, oczywistość, spokój, dzień.
Dzień, brudne miasto, okno, dyszę.


Kartka papieru, ołówek - piszę...

...Drgają powieki, mijają wieki, piszę.
Między mrugnięciem, razem z ziewnięciem - połykam ciszę.


Strawiona cisza, jest jak tęsknota.
Serce to przyzna, cisza - na wagę złota.
Umysł zmęczony, myśl w poniewierce,
Prostuje nogi, rozluźniam ręce.


W każdym przedmiocie,
W kałuży, w błocie.
Wszędzie we wszystkim dostrzegam - słowa.
Zdania, wersy, rymy, wiersze, sonety.

We wszystkim słowa - niestety.
Martwe przedmioty mają swój język,
Mówią gwarą stłuczonych szyb.
Krzyczą uliczki pełne bólu i nędzy,
W pazurach kota wrzeszczą głowy ryb.

Dużo tego! Za wiele! Chcę ciszy, kocham ciszę.
O ciszy chcę pisać, ja ciszę opiszę.
..........................................................

Nie, nie mogę, bo nic nie słyszę.

Wychodzę z pokoju na spacer w deszczu.



Martwym brukiem przechodzę przez miasto.
Miasto ślepców, każdy boi się zasnąć.
Mam jedno oko, ponoć jestem Królem.

Mam władzę nad słowem, biedą i bólem.
Mam władzę nad tym co daje źrenica.
Pejzaż moralny i brudna ulica.
Miasto jak TO, każdego przytłacza.
Prosta przyczyna - ONO nie wybacza.
Pamięta każdą drobniutką ranę,
Wspomina męki językiem zadane,
Przez tych których nosi na swoim grzbiecie.
Zwyczajne to miasto - zapewne powiecie.
Nie ma krzty prawdy w takich słowach,
Nowe miasto - historia nowa.
Inni też ludzie i stosy złudzeń.
Stoją na stosach - marni - i szydzą.
Lecz ja widzę to, czego oni nie widzą.
W górę ślepcy! Pochodnie nad wami!
Żar ignorancji i pychy was mami.
Gdy przyjdzie toczyć bój z płomieniami.
Na swoich stosach spłoniecie - Sami...





... Za mną krok w krok - podąża deszcz,
Cichy wielbiciel, już go poznałem.
W serce moje wpił się jak kleszcz,
To w jego strugach wszystko dojrzałem
Zgasił pochodnię nad moją głową,
Rozmył iluzjie pozbawił złudzeń.
Deszcz Zrozumienia - bo o nim mowa,
Pomaga zrozumieć jacy są ludzie.

Szare miasta krzyczą łamliwym głosem, buntują się przeciw smutkom jakie ich mieszkańcy noszą w sercach. Ze spuszczonymi głowami mijają innych, łzami starają się ugasić pieklący ból w klatce piersiowej.
                                                                                                 

 

 

                                                                                                        -RPK`P-
                                                                                   Reporter Pierwszego Kręgu Piekieł.

(Bon Iver - Skinny Love) 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  7 289  

O mnie

GG:1287977
E-mail: kamesik92@tlen.pl lub kamesik92@o2.pl
Telefon: 502040331

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Czasomierz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 7289

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl