Bloog Wirtualna Polska
Są 1 253 684 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Pył i powietrze.

sobota, 31 lipca 2010 1:46
W nieskończoności planet, wśród pustki zimnego kosmosu, gwiezdnego pyłu i wiecznego wszechświata, żyjemy MY.
Ludzie, tak mikroskopijni i malutcy, tak mało znaczący dla przebiegu reszty świata, że można by powiedzieć - niepotrzebni. Sczycimy się sobą, to nasza cecha, jedna z wielu które klasyfikują nas jako ludzi, jest jeszcze niezliczona ilość dokonań i odkryć, wynalazków, religii, poezji, muzyki, kultury i wszystko inne czego potrafimy dokonać tylko MY. Ale przecież jesteśmy niczym, sekundą w zegarze otaczającego nas świata. Jesteśmy pyłem i powietrzem, rozedrganym uczuciami, napędzanym marzeniami i nadzieją na lepsze jutro. Potrafimy czuć, potrafimy współczuć, potrafimy rodzić i potrafimy zabijać. Siedzi w nas tak wiele prymitywnych sprzeczności, że sami, jako jedyne stworzenia na ziemi szukamy odpowiedzi na pytanie "Kim jesteśmy i po co tu jesteśmy?" - naiwne z nas stworzenia, to prawie tak jak byśmy mieli nałożony w życiu cel, jak byśmy byli dla reszty świata czymś ważnym i koniecznym do istnienia, jak dla nas tlen i parę innych pierwiastków.
Zabawni w swej prostej naturze, naśladujemy i odtwarzamy to czego ludzkość się nauczyła przez wieki pobytu na tej planecie. Samolubni i egoistyczni stawiamy siebie w centrum, nad nami czuwa jedynie jakiś bóg, dla każdego inny w sumie do wyboru do koloru bo i w bóstwach możemy przebierać. To kolejny znak egoizmu, wrodzonej maniery, że jesteśmy na tyle ciekawi i na tyle interesujący oraz potrzebni, że zainteresował się nami bóg, stworzyciel tego całego bałaganu zwanego ŚWIATEM!

Pył i powietrze, cienie i oddechy, tym są nasze krótkie i przepełnione cierpieniem życia.

Pękające iluzje i złudzenia boleśnie ranią, zranieni opatrujemy się nadzieją i nowymi złudzeniami. Błąd! One także przecież kiedyś się rozpadną.
Czy wyzbył się ze mnie cały romantyzm? Czy pałam wzgardą do życia i ludzi? Czy mam resztkę tlącej się nadziei, że każdy dzień może przynieść jakąś diametralną zmianę która spowoduje, że mój pogląd na to wszystko się zmieni? TAK.
Mimo wszystko, w swej małostkowości pozostałem człowiekiem, bo mam nadzieję, nie dwie ręce i nogi, nie para oczu i mózg, nawet nie zdolność mowy czyni nas ludźmi, robi to nadzieja.
Są rzeczy za które warto żyć, a jeśli takich nie widzimy to zawsze są rzeczy za które warto umierać. Gdy dojdziemy do momentu w naszym życiu, gdzie znajdziemy jedno lub drugie to rodzi się w nas nadzieja. Jest jak prostytutka, składająca pocałunki na naszym pozbawionym sensu i celu ciele. Łasa na nagrodę, wzgardza tymi którzy nie są w stanie jej nic oddać, tymi którzy nie mają portfela wypchanego poświęceniem. Na tym opiera się przyroda prawda? Dajesz coś, by uzyskać coś wzamian, choć nie zawsze tak jest.
Czy takie noce jak ta, przyprawiają mnie o dreszcze i odbierają chęć do dalszej egzystencji? - Tak. Czy boję się poranka, bo wiem, że obudze się tak samo samotny i zagubiony jak teraz jestem? - Tak, boję się. Zadajcie sobie to pytanie, twierdzące odpowiedzi będą oznaczać, że straciliście coś w życiu, że spotkało was cierpienie. Wiecie co jeszcze będą oznaczać? Że żyjecie nadzieją, że doceniacie ludzi i wydarzenia które was spotykają, że pomimo aktualnego stanu martwicie się o to co z wami będzie i chcecie to zmienić.

Dążyłem do prawdy, całe życie staram się do niej dążyć, ale oczy przysłaniają mi uczucia wymieszane ze sobą jak drink z Las Vegas. Są piękne i cudownie jest się napić takich uczuć, z każdym łykiem rozkoszować się smakiem życia, takiego życia jakie widzimy po wypiciu tego koktajlu. Czystego, bez cierpień i negatywnych emocji, jeśli jednak zamkniemy się w tym co czujemy teraz i nie spojrzymy na realia otaczającego nas świata, czy też wszechświata to jedyne co nas spotka to potężny kac i ból głowy.

Podpisano: Korespondent z dziewiątego kręgu piekła.

"Co mam począć? Stanę się zgorzkniały i stracę zaufanie do ludzi, bo zawiódł mnie jeden człowiek. Będę ział nienawiścią do tych, co odnaleźli swoje skarby, bo ja sam nie dotarłem do mojego. I zawsze będę dbał tylko o tę odrobinę, którą posiadam, bo jestem za maluczki, by mieć cały świat."
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Przebudzenie.

czwartek, 15 lipca 2010 4:11
Czego tak naprawdę oczekuje od życia? Co jest moim celem i co jest moim sensem? Jest już bardzo późno a ja po dzisiejszej dawce informacji naprawdę mam dość jakichkolwiek rozmyślań, jednak są sprawy których po prostu człowiek nie opanuje. Potok myśli i hipertrofii jaką czuje, staram się wylać w jakiekolwiek zajęcie, ale bezskutecznie. Jedyne czego się teraz bałem to - pisanie, bo wiedziałem, że nie ukryje myśli przed migającym kursorem na monitorze.

Bardzo, ale to bardzo lubimy oszukiwać siebie, wpychać w nasze głowy myśli i fakty które tak naprawdę są tylko tępą pożywką dla naszego ego.
To miasteczko mnie dobija, zamiast pocieszać swoją małostkowością i beztroską, nieustannie dobija mnie wszystkim co w nim najgorsze. Nie wytrzymam w nim, duszę się, mam dość tych miejsc i ludzi którymi ono przymusowo mnie otacza. Czasem czuje się jak atakowany zwierz, przez hipokrytów i pozerów bez twarzy. Atakowany przez tych, dla których uczucia ludzkie to tylko zwykła piaskownica, pozbawiona sensu zabawa. Może ja biorę to nazbyt poważnie? Może oczekuje zbyt wiele? 

Kiedyś byłem inny, byłem optymistą dla którego wszystko ma jakieś pozytywne zakończenie. Dziś już takich zakończeń nie widzę, może przez to w nie nie wierzę?
Mój pesymistyczny realizm, nakazuje mi widzieć świat takim jakim on naprawdę jest, a może trochę gorszym? To przecież dobrze widzieć coś gorszym niż jest, w zetknięciu się z prawdą zawsze doznajemy mniejszego zaskoczenia i żalu, mniejszego, ale zawsze jakiegoś.

Wiesz, już myślałem, że znalazłem sens i cel, żeby to był pierwszy raz kiedy tak myślałem, jednak w swojej naiwności uwierzyłem w osiągalność marzeń i tu popełniłem błąd. Zapomniałem do czego służą marzenia. To skomplikowany mechanizm, marzymy o czymś tylko po to, żeby te marzenia nigdy się nie spełniły - to tak zwane nierealne marzenia - bo o czym będziemy marzyć jeśli się spełnią? Dlatego dzielimy nasze pragnienia na dwie grupy, a raczej robimy to podświadomie - na te, które da się zrealizować i te niemożliwe - problemem jest rzeczywiste uświadomienie sobie które to które, tak aby potem nie pogubić się w tym wszystkim. Realnym marzeniem jest na przykład posiadanie rodziny, szczęsliwej dodajmy do tego, dlaczego to jest realne marzenie? Bo pomimo przeszkód, rodzinę założyć można zawsze, rodziną można nazwać zupełnie obcych ludzi a uszczęsliwienie ich jest zależne wyłącznie od nas samych. Nierealnym marzeniem jest na przykład odwzajemnienie uczuć jakimi dażymy inną osobę, dlaczego? Bo uczucia to sprawa indywidualna, nie od nas zależy czy ktoś do nas coś czuje czy też nie. Nie mamy wpływu także na zmiany pogody, układu planet czy biegu czasu, ale myślę, że to już wiesz. Tak samo jest z uczuciami, często rzucamy na wiatr mocne słowa, na tyle cięzkie, że zapominamy iż nawet wiatr ma jakąś maksymalną siłę nośną. Wtedy dowiadujesz się, że istnieją odczucia których słowami wyrazić się nie da. Tak jak marzenia których spełnić nie możemy.

Co mną kieruje do osiągnięcia nieosiągalnego? Dlaczego sam wybieram drogę która wcale nie jest łatwa? Przecież to bez sensu podejmować walkę znając wynik, to tak samo jak bym położył się na torach i leżąc czekał na przejazd pociągu. Wiem, że to nastąpi, nie wiem kiedy, ale wiem czego się należy spodziewać. Czy to daje mi jakąś przewagę? Musisz zrozumieć, że to nie daje mi żadnej przewagi, bo znam cel, bo nie mam nadziei i dlatego nieświadomość jest błogosławieństwem.

Kolejna drastyczna noc i znam jej powód, kolejny bezlitosny dzień i znam jego cel. Od teraz znam już każdą moją najbliższą decyzję, każde wypowiedziane słowo i wcale mnie to nie cieszy. Gdybym tylko jeszcze nie żałował, że człowiek musi czuć jak człowiek było by mi łatwiej.

Teraz zastanów się, czy decyzje które podejmujesz są słuszne, czy są dobre dla Ciebie a nie dla innych, czy jedyne co po nich zostanie to żal?

Wszystko ma przyczynę, wszystko ma skutek.
Zastanów się, czy tak jak ja, nie pomyliłeś nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu?

---Całe życie wierzyłem, że kiedyś nadejdzie dzień.
Który spłoszy wszystkie te chmury, który zdławi cień.

Cały świat drży już w posadach, wszystko wali się.
Na pustyni deszcz zaczął padać, czy ktoś o tym wie?

Ciągle śnie i błagam wciąż, by spelnił się ten sen.
W którym na wszystko jest sposób, sen w którym kochasz mnie.

Lecz wszystko trwa i zjada swój ogon, historia powtarza się.
Bo wszyscy chcą złapać szczęście, aby wnet stracić je.

Jak wybrac mam spośród setek dróg, która dobra jest?
Myślę, że posłucham dziś serca, ono zawsze wie.

Wykrzycz głośno to o czym myślisz!
Nie obawiaj sie.
W końcu to o czym śnisz
Kiedys spełni sie!

Znałem kiedyś człowieka który mówił, że
Wszystko wokół to proch i pył
Nic nie liczy sie!

Teraz wiem że on miał racje...
...Bo przypominał mnie.---
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

piątek, 23 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  7 135  

O mnie

GG:1287977
E-mail: kamesik92@tlen.pl lub kamesik92@o2.pl
Telefon: 502040331

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Czasomierz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 7135

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl