Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 962 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Bezskrzydłe

czwartek, 12 stycznia 2012 15:59

Bóg wie co się kryje w tych słabych i pijanych sercach,
Zgaduję, że jeden pocałunek zmusza je do płaczu,
Te Księżniczki o zastygłych twarzach, zwiastunki złej przygody.

Bóg wie co się kryje w tych słabych i tonących oczach.
Łzy co parzą zamiast koić, jak ogniste anioły.
Dające miłość lecz nie otrzymujące nic w zamian.

Czy ludzie mogą pomóc ludziom?
Gdy mocno tęsknisz daj mi swoją rękę, zamknij oczy.
Ludzie pomóżcie ludziom.
Gdy masz kogo trzymać za dłoń trudno upaść w dół.

Gdybym ja miał mózg, gdybym miał rozsądek.
Byłbym zimny jak kamień i bogaty jak głupiec,
Spłoszyłbym wszystkie czułe i płoche serca.

Bóg wie co się kryje w tym świecie drobnych konsekwencji.
Daleko za łzami, głęboko w kłamstwach.
Pośród tysięcy powolnie konających zachodów.

Bóg wie co się kryje w tych płochych i zziębniętych sercach.
Samotność chyba puka do drzwi jak śmierć, niechciana.
Nikt nie musi być sam, tylko ona jest sama.

Gdybym miał mózg, gdybym miał rozsądek,
Zebrałbym kawałki Twojecgo serca i ogrzał jak zziębniętą dłoń.
Człowiek powinien być jak anioł który całuję w skroń.



RPK`P


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Forever Ago

środa, 04 stycznia 2012 1:27

 

Zziębnięte noce jak głęboke rany są wyryte bliznami na mojej duszy,
Samotne oddechy przeplatają się rytmem myśli, serce się kruszy.

Wyobraź sobie pustkę, popatrz w ciemną otchłań, zamknij oczy.
Czym są kolorowe światełka za moimi powiekami? Światła nocy.
Może to mózg wspomina barwy w upartej tęsknocie,
Może to oczy chcą widzieć tęczę a światło przechodzi przez pryzmat łez?
Światło w pustce jest tajemnicą. A sama pustka? Czym ona jest?





Staram się z całych sił wysublimować szczęście jakie mnie otacza, poddać obróbce i destylacji po czym spić je jak trunek który rozgrzeje moje serce i umysł, napitek który pozwoli wytrzeźwieć z szaro - brunatnego upojenia codziennością i obojętnością. Codzienność to kolor szary zaś obojętność brunatny, czasem w słowach dostrzegam kolory ale nie uważam tego za dziwactwo. "Dziś" jest na przykład białe każdego ranka i zbiera barwy wraz z upływem czasu by nocną porą stać się czarne jak niebo za oknem.
Widzę siebie w tym chaosie i wiem, że z daleka wyglądam na lekko zagubionego, jak turysta który szuka noclegu w nieznanym mu mieście i na dodatek zgubił w autobusie rozmówki ludzko - ludzkie i nie wie jak zapytać o drogę. Przyznajcie się, też macie czasem takie dni, że gdy wstaniecie i postaracie się zadać sobie pytanie "Gdzie ja kurwa jestem?" a nie chodzi tu wcale o punkt materialny typu łóżko, mieszkanie itd. lecz o autentyczne umiejscowienie siebie na wykresie życia, osiągnięć, istnienia to zdajecie sobie sprawę, że tak naprawdę nie możecie siebie określić, gubicie się.
To jest tak, że mam nieodparte wrażenie, że zamiast tworzyć tamę na tej okropnej, brudnej i zatrutej rzece po prostu zwyczajnie popłynąłem z prądem. Może prąd był zbyt silny albo podmyło mi fundamenty lub to tylko chwilowa powódź, nie wiem. Liczę na to, że ktoś będzie stał na brzegu z wielkim kijem i poda mi go gdy będę przepływał obok a ja chwytając go odzyskam świadomość moich działań i decyzji, popatrzę na przebytą drogę i powiem "dziękuję". Bo cóż więcej powiedzieć?
Taka zwyczajna osoba z kijem, prowizoryczny ratownik niby a tak ważny w naszym życiu. Niezbędny!
Trzeba powiedzieć także o tym jak ważną rolę w naszym życiu spełnia takie "wyjęcie z wody", sam pokusiłbym się nawet o porównanie tego do "drugich narodzin" bo przecież nic co było wcześniej nie liczy się już tak bardzo.
Rozglądajcie się na prawo i lewo płynąc z prądem porywistej rzeki, kipieli pelnej gniewu, nienawiści, agresji, żalu, smutku, kłamstwa i szyderstwa, topiąc się w tej cynicznej zupie miejcie oczy szeroko otwarte bo na brzegu zawsze może ktoś stać, ktoś kto chce nas z tego wyciągnąć i pokazać inną perspektywę, sublimację szczęścia. Może sami złapiecie się korzeni drzewa rosnącego na brzegu, kto wie czy nie jesteście do tego zdolni.

 

 
Wbrew pozorom na zawsze temu to wcale nie tak dawno.

Czym jest bowiem czas spadania gdy ktoś zabrał dno?


RPK`P


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Siedział w ciszy.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011 14:38

Siedział w ciszy, prawą ręką podpierał zmęczoną twarz.
Zwykły człowiek, podobny do wielu których znasz.
Cisza w nim, głos sumienia to tylko kolejny łgarz.
"Człowiek zwykły", znasz go, gdy trzeba to go grasz.
Żył powoli, chciał być z dala od bezcelowej gonitwy,
Wierzył w ludzi, nie klękał by klepać modlitwy.
Czuł mimo woli, ze tym razem nie wygra bitwy,
Bitwy z samym sobą, nigdy nie był zbyt ambitny.
Już nie sypiał, sny w nim budziły emocje,
Nie było go na nie stać, nawet gdyby dostał promocję.
Chciał zapomnieć o czasie który trwonił bezowocnie,
Odurzony samotnością często działał nieroztropnie.
Połykał żal, jego jedyne pożywienie,
Czarą pełną goryczy gasił swoje pragnienie.
Gdy przyszła pora by uwolnił duszy cienie,
Usiadł przed starym lustrem i spotkał przeznaczenie.
Był jednym z wielu zagubionych na miłości trasach,
Zapomniał, że takim trudno żyć w tych czasach.
Siedząc więc na krześle wszystkie uczucia zwabił
I patrząc w zimne lustro...
... raz na zawsze, zabił!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

10 Sierpnia.

środa, 10 sierpnia 2011 18:06

Wyrzucono mnie z nicości, tam dostałem ciało, kości
By przez długi czas czekać, wegetować w ciemności.
Gdy przyszedłem na ten świat, zapłakałem jak wszyscy.
Wszyscy płaczą już na starcie chociaż wzrok mają mglisty.
Oto planeta, obleka w ciężar życia, człowieka
Co całą egzystencję przepije lub przeczeka.
Zło nie zwleka, powoli wierci dziurę w duszy,
Człowiek uczy się pokory w dźwiękach cierpień i katuszy.
Zanim głową ruszy, podrzucają mu już schemat,
Jeśli wyjdzie poza niego będą mieli dylemat.
Poruszyłem niebo, albo poruszyłem głową,
By zaprzeczyć wszystkiemu i odnaleźć prawdę nową.
Wilki nie chcą słuchać, witaj w świecie prawdziwym,
Oto nocne koszmary odbite w lustrze krzywym.
Na ich twarzach maski i te kukiełkowe ruchy,
Przyprawiają o dreszcze i wymiotne odruchy.
Mówią, że ból uszlachetnia, że wcale nie jest szpetny,
Spadłem więc na świat w którym każdy jest szlachetny.
Kłamstwo jest tu królem, prawda daleko ucieka,
Nikt już dobrze nie pamięta definicji człowieka.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Tabletki

środa, 03 sierpnia 2011 17:07

Przebacz, to że oddycham to nie moja wina.
Zrezygnowanie, w mózg uwiera kolejna godzina.
Moje tęsknoty i żale splecione z sobą jak lina,
Zaciśnięta na mej szyi, już powoli się napina!
Chciałbym się cofnąć i wymazać winy,
Uchronić nas od złych słów i podłej kpiny,
Wykąpać się z Tobą w morzu serotoniny,
Tylko ona i MY.
Wybacz, że czasem nie daję spoczynku ustom,
Mówię o głupstwach by wypełnić pustkę pustką.
Wybacz, że milczę gdy potrzebna jest mowa,
Lecz problemów nie rozwiąże jeśli schowam je za słowa.
Nowy dzień, prawda nowa, nie oszczędzi, nie uchowa,
Prawda kiedyś była taka, że rozłąka jest niezdrowa.
Przebacz, ja jestem mistrzem autodegradacji,
Zwłaszcza gdy inni nie uznają mojej racji.
Moje odbicie w lustrze pluje i wyzywa,
Jest jak Twoje spojrzenie, które urazy skrywa.
Wzrok mętny, zatacza koła, coś go rozmywa,
Dla zapomnienia, destrukcja to dobra alternatywa.
Wybacz, przez to wszystko topię się w złości,
Zaczynam bać się życia, chcę unikać miłości.
Dalej! Dobij mnie, przecież nie znasz litości,
Przecież i tak uschnę, skoro moje serce pości.
Przebacz, było by lepiej, gdyby istniało przeznaczenie.
Wtedy, bez zmartwień o nasze położenie,
Mógłbym obiecać Ci, że na zawsze się zmienię.
Inne spojrzenie, wszechświat przecież działa inaczej
Teraz nawet nie wiem, czy kiedyś Cię zobaczę.
Wybacz, chciałem kochać i być kochany,
Lecz ten zestaw słów jest raczej nieznany.
Ten uśmiech, w którym tonę jest mój, lecz jakiś obcy,
Wewnątrz cały płonę, wokół sami nałogowcy.
To początek, koniec a może półmetek?
Ty jak zwykle milczysz...
... może zapytam się tabletek?


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Unnamed

poniedziałek, 01 sierpnia 2011 16:36

Spada gdzieś księżyc krwisto czerwony,
W ponurym niebie zatapia źrenice.
Stoję samotnie strachem obciążony,
Samotne godziny cichutko liczę.

Na dole mgła sunie spokojnie,
Swą tajemnicą serce owiewa.
Powoli czuje jak namolnie,
Podobny obraz w mojej głowie śpiewa.

-Zamglona postać odchodzi powoli,
Ja jednak stoję choć chciałbym biec
I slyszę glos wbrew swojej woli
"Nie wszystko czego się chce, można mieć"-

Rozrzucam dalej korale wspomnień,
Choć księżyc dawno leży we mgle.
Jak przecież mogłem zapomnieć,
Że wszystko kiedyś kończy się?

Na wpół lodowata dłoń ,
I uśmiech mimo żalu
Gorąca krew co bije w skroń
Podgrzewa słowa pełne żaru.

Moja samotna wyblakła twarz,
Nie może tego braku znieść,
Bo tylko Ty w sobie masz:
Siłę która wstrzyma deszcz.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Ułudy.

środa, 18 maja 2011 1:49

Żeby pisać trzeba w życiu znacznie zwolnić kroku,
Trzeba zacząć słuchać siebie, zatykająć szczelnie uszy,
Trzeba widzieć cały Świat w swoim trzecim oku.
Długopisem kreślić słowa, ale dłońmi duszy.

Żeby żyć pełną piersią, trzeba cel swój znać,
Trzeba zrozumieć uczucia i okiełznać strach,
Trzeba wyznaczyć granicę między dać a brać.
Zrozumieć, że rzeczywistość nie jest taka jak w snach.

Żeby wiedzieć co to miłość, trzeba znać jej brak,
Trzeba karmić się nadzieją, wiedzieć co to poświęcenie,
Trzeba przygotować serce na jej gorzki smak.
Bez tej wiedzy, zamiast ludzi widzisz - tylko cienie.

Żeby chcieć założyć maskę, trzeba zapomnieć o dumie,
Trzeba dobrze znać swą rolę, jeśli ciągle grasz,
Trzeba mieć taką osobę która Cię zrozumie.
Akceptuje i podziwia gdy pokażesz twarz.

Nie wystarczy mieć długopis, aby podjąć się pisania,
Nie wystarczy móc oddychać, aby w pełni żyć.
Nie wystarczy dla miłości sam smutek rozstania,
Nie wystarczy nosić maskę, aby wszystko skryć.

 

 

Za dwa lub trzy dni powinienem napisać coś o Lucjuszu, póki co piszę do szuflady.

Przeczuwam katastrofę życiową, ale jeszcze karmie się ochłapami nadziei, że jestem w stanie coś zmienić.

Mentalnie łagodnieje, duchowo czuję spokój, w myślach mam równowagę, życiowo stoję z boku...

... Eternia musi istnieć.

Pozdrawiam. RPK`P


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Tułacz

środa, 27 kwietnia 2011 3:07

Leżąc pod tym drzewem, postanowiłem coś napisać, wziąłem więc do ręki notatnik i ołówek.

Dokładnie się rozejrzałem i już wiedziałem co mnie boli, co dokucza. Ręka ruszała się sama, ołówek kreślił słowo za słowem, potem je zmazywał i zapisywał na nowo, pisałem:


Gdybym miał pochwalić Świat,                                  Gdybym Życie miał pochwalić,
pośród licznych jego wad,                                             dla odmiany się nie żalić, 
mógłbym przecież się pogubić.                                   chociaż raz rozsądnym być.
Bo nie muszę Świata lubić.                                          Bo bez Niego nie mam nic.

Daj mi swego Świata stery,
uracz ciepłem swoich łask.
Niech opuszczą Cię chimery,
widząc Twój wewnętrzny blask.


Możesz uznać mnie za błąd, błądze, idąc ciemnym lasem.
Lecz to z braku Twoich rąk, które były mi kompasem.

Rozbitek, na morzu co gniew toczy, krztuszę się solą.
Zniknę w otchłani, bo zgubiłem Twoje oczy, które były mi busolą.

Zagubiony, zaplątany, poszukuję mego domu.
Wspomnieniami zagłuszany, które zwieść mnie mogą.
Zapomniany, odrzucony, niepotrzebny już nikomu.
Myślę, że znów poszedłem niewłaściwą drogą.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Część druga - Utopia.

środa, 13 kwietnia 2011 22:08

Opuściłem mury szkoły po dwóch godzinach lekcyjnych, tylko tyle wytrzymałem tym razem, dusiłem się, dławiłem przymusem i nie miałem ochoty dłużej tam przebywać. Dwie godziny to nie jest tak źle, tłumaczę sobie, że to zawsze lepiej niż poddanie się i zaniechanie w ogóle pójścia do szkoły. Jednak nie, to jedno i to samo, tak czy siak - przegrałem.


Idąc okrężną drogą, błądząc po uliczkach tego miasteczka potrafię zwiedzić je prawie całe. Widzę ludzi którzy mają jakieś obowiązki, mocno zagłębieni w dyskusji, nawet nie zauważają matki, krzyczącej na swoje dziecko, chłopczyk miał może z siedem lat i płakał, nie wiem dlaczego ale wiem, że gdy go szarpała na moich oczach, gdy spojrzałem na jego twarz to zobaczyłem w nim siebie. Chłopak z przerażoną miną, wystraszony, żałujący i skazany na to co go dotyka. Nie mógł nic poradzić, nie wiedział jak tego dokonać, byłem tak bezradny jak on. Obleśne miasto! Mówią, że każde miasto ma swoistą duszę, ma swoje sumienie i swój rozum (!), jeśli im wierzyć to zastanawiam się jaki demon tkwi w tym miejscu? Jego granice wyznaczają mury celi, jego sumienie wytarło się razem z sumieniami jego mieszkańców, potępiona dusza już nie woła o pomoc lecz pławi się w swej obłudzie. Miasto zwariowało, spotkało je coś strasznego i teraz efekty tej traumy dotyczą wszystkich, a może to nie tylko to miasto jest takie? Może wszystkie inne też? Wsie, zatoki, góry, morze, kontynent, świat? Może cały świat zwariował i zachowuje się tak jak to bezradne dziecko, potrafimy tylko na niego krzyczeć i szarpać go, jak owa matka.


Mija godzina dwunasta a ja dalej na nogach, mam jeszcze trochę czasu, mam jeszcze trochę siły by myśleć o tym co mnie spotyka, o tym co mnie spotkało. Nic dobrego z tego nie wyjdzie, zawsze komplikuje, tak mówią ale sami nie wiedzą czy nie mam racji. Czasem jest tak, że widzisz tylko ścieżkę, drogę którą idziesz i nie musisz zwracać uwagi na resztę bo wszystko jest proste. Innym razem jest tak, że zastanawiasz się, gdzie prowadzą te ścieżki ukryte za krzakami, dokąd ta droga prowadzi i po jakich kamieniach stąpasz. Wszystko zależy od punktu widzenia...



... Dotarłem w te miejsce, w te wyjątkowe dla mnie miejsce.

Oaza ciszy i wewnętrznej równowagi, gdy tu stoję i patrzę na to drzewo to mam wrażenie, że cokolwiek mnie tu spotka bedzie miało swoje znaczenie, swoją ukrytą tajemnicę. Nawet promienie słońca przebijające się przez jego konary niosą ze sobą cichą tajemnice światła, tajemnice pochodzenia i drogi jaką przebyły. Czuję to. Westchnienie w moim sekretnym miejscu to jak zaczerpnięcie świeżego powietrza przez moją duszę, tak jakby się topiła i nagle wychyliwszy się z tafli wody mogła w końcu odetchnąć. Dusza jest taka... ...nieokreślona? Tajemnicza bardziej od wszystkich zagadek jakie skrywa nasze ciało, bardziej skomplikowana i indywidualna. Nadnaturalna dla mnie i wręcz przereklamowana, ale wierzę w nią. Nie wierzę w bóstwa i wróżki, nie wierzę w Świętego Mikołaja, Mojżesza, Buddę, Kaszpirowskiego i fantastyczne stworzenia typu jednorożec, sześciorożec, Czupakabrę, Złotego smoka albo uczciwego polityka, ale wierzę w coś co inni zwykli nazywać "Dusza". Przyzwyczaiłem się, że mój mózg widzi i analizuje wszystko w swój nietypowy sposób, umieściłem więc w nim swoją własną, egoistyczną wersję duszy. Taki stwór którego muszę karmić i wyprowadzać, daje o sobie znać i czuję jego potrzeby.

Kto wie, jaki kształt ma dusza?


Leżę pod drzewem i nasycam się powietrzem, cyrkulacja planet, chcę ją poczuć.
Leżę i nie czuje nic, czując wszystko. Otwieram oczy, zamykając je. Słyszę każdy dźwięk, pozostając głuchym. Smakuje bezsmakowe powietrze, ma cudowny unikalny smak. Mój słaby nos, czuje jak pachnie wszechświat. Chcę tu zostać...


... Swoją drogą chciałbym wiedzieć jak smakuje dusza...



C.d.n.

Albo się mylę, albo mam całkowitą rację
Za każdym razem...


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Współczulny.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011 14:15

"Po każdym spotkaniu z naturą w jej najbardziej olśniewającej postaci budziła się w nim myśl: ludzkość to pasożyt. Ludzkość tu nie pasuje."

 

 

Miałem sen - ten sen w którym wiszę.
Pamiętam.
Niewyraźnie, jak prześwietloną kliszę.
Podwieszony, za nogi pod sufit mej ambicji
Spokojnie zwisałem bez ruchu - jak trup.
Bez strachu, że spadnę, bez lęku, że zginę.
Zbyt krótką bowiem dano mi linę.
Zapomniano, że moja ambicja kończy się u stóp.


Wstałem spokojny, płynąłem jak cień,
Powolnym ruchem usiadłem przy biurku.


Zmęczony mózg błagał o sen,
Rozbudził go gryf w złamanym ołówku.


Sen, rzeczywistość, pokój, tlen.
Tlen, oczywistość, spokój, dzień.
Dzień, brudne miasto, okno, dyszę.


Kartka papieru, ołówek - piszę...

...Drgają powieki, mijają wieki, piszę.
Między mrugnięciem, razem z ziewnięciem - połykam ciszę.


Strawiona cisza, jest jak tęsknota.
Serce to przyzna, cisza - na wagę złota.
Umysł zmęczony, myśl w poniewierce,
Prostuje nogi, rozluźniam ręce.


W każdym przedmiocie,
W kałuży, w błocie.
Wszędzie we wszystkim dostrzegam - słowa.
Zdania, wersy, rymy, wiersze, sonety.

We wszystkim słowa - niestety.
Martwe przedmioty mają swój język,
Mówią gwarą stłuczonych szyb.
Krzyczą uliczki pełne bólu i nędzy,
W pazurach kota wrzeszczą głowy ryb.

Dużo tego! Za wiele! Chcę ciszy, kocham ciszę.
O ciszy chcę pisać, ja ciszę opiszę.
..........................................................

Nie, nie mogę, bo nic nie słyszę.

Wychodzę z pokoju na spacer w deszczu.



Martwym brukiem przechodzę przez miasto.
Miasto ślepców, każdy boi się zasnąć.
Mam jedno oko, ponoć jestem Królem.

Mam władzę nad słowem, biedą i bólem.
Mam władzę nad tym co daje źrenica.
Pejzaż moralny i brudna ulica.
Miasto jak TO, każdego przytłacza.
Prosta przyczyna - ONO nie wybacza.
Pamięta każdą drobniutką ranę,
Wspomina męki językiem zadane,
Przez tych których nosi na swoim grzbiecie.
Zwyczajne to miasto - zapewne powiecie.
Nie ma krzty prawdy w takich słowach,
Nowe miasto - historia nowa.
Inni też ludzie i stosy złudzeń.
Stoją na stosach - marni - i szydzą.
Lecz ja widzę to, czego oni nie widzą.
W górę ślepcy! Pochodnie nad wami!
Żar ignorancji i pychy was mami.
Gdy przyjdzie toczyć bój z płomieniami.
Na swoich stosach spłoniecie - Sami...





... Za mną krok w krok - podąża deszcz,
Cichy wielbiciel, już go poznałem.
W serce moje wpił się jak kleszcz,
To w jego strugach wszystko dojrzałem
Zgasił pochodnię nad moją głową,
Rozmył iluzjie pozbawił złudzeń.
Deszcz Zrozumienia - bo o nim mowa,
Pomaga zrozumieć jacy są ludzie.

Szare miasta krzyczą łamliwym głosem, buntują się przeciw smutkom jakie ich mieszkańcy noszą w sercach. Ze spuszczonymi głowami mijają innych, łzami starają się ugasić pieklący ból w klatce piersiowej.
                                                                                                 

 

 

                                                                                                        -RPK`P-
                                                                                   Reporter Pierwszego Kręgu Piekieł.

(Bon Iver - Skinny Love) 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  7 276  

O mnie

GG:1287977
E-mail: kamesik92@tlen.pl lub kamesik92@o2.pl
Telefon: 502040331

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Czasomierz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 7276

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl